Nasza historia

Jak to się wszystko zaczęło

Decyzja

Juzia nie jest moim pierwszym psem. Zawsze bezgranicznie kochałam jamniki. Ale przyszedł ten dzień, kiedy musiałam się zmierzyć z pragnieniami mojego męża, czyli żywiołem zwanym Rhodesian Ridgeback.

Jak to w ostatnich czasach bywało, wielu ludzi, którym udało się zaciągnąć kredyt hipoteczny na budowę domu i zrealizować ten cel zaczęliśmy myśleć o stróżu, który będzie nas pilnować.

Udało się stworzyć listę kryteriów wyboru psa…… uf, jaka ulga.
- Pies miał mieć krótką sierść, bo ja i tak nie przeboleję tego, że miałby zimą zostać na dworze.
- pies ma być stróżem,
- pies ma kochać dzieci i nie robić im krzywdy,

zdjecie 1

- a tak właściwie to ma być suka, bo nie zniszczy ogrodu, o który z taką pasją zabiegamy, trawę jakoś przebolejemy.
- pies ma być z dobrej hodowli, bo tzn., że będzie zdrowy i wartościowy (nie myśleliśmy o hodowli tylko o przyjacielu)
- pies ma być idealny (wy też o tym marzyliście , prawda?)

Wiele nocy dyskusji, którą rasę wybrać, przeczytane poradniki i psie encyklopedie, wiele dni przemyśleń. W końcu doszliśmy do porozumienia.
Ma być podobny do jamnika ale duży. Wszyscy znajomi stukali się po głowie, ale….
W końcu wystawa międzynarodowa w Łodzi 2004 r. i przed wystawą leży sobie pies rasy RR , obok w kojcu szczeniaki i nic. Inne amstafy, pitbulle, itp. chodzą obok a on nic. Może to znak, pomyśleliśmy i tak rozpoczęła się nasza wyprawa w świat Rhodesianów.

Mój mąż jako orędownik dużego psa przejął zadania analityka internetowego. Ja ciągle płakałam, że to musi być pies podobny do jamnika.


Może RR nie jest dużym jamnikiem , ale sami wiecie albo się wkrótce przekonacie, że to również pies fatma lozkomyśliwski i również kocha spać w łóżku. Są podobne cechy ale niestety rozmiar nie ten. I charakterek nie wiem, który gorszy.

 

Jak to było z Juzią.

Zanim się spotkałyśmy, postanowiliśmy z Arturem pojechać i zobaczyć psy z wybranej przez niego hodowli. Pierwsze wrażenie, „matko jak tam wejdę to mnie zagryzą”...
Nie stało się tak jednak , bo rhodesiany to bardzo mądre psy, które jeśli właściciel nie pozwoli na to, to nie zjadają przyjezdnych (oczywiście to żart).

Następne nasze spotkanie doszło do skutku , kiedy Juzia już się urodziła.
Ja i Juzia poznałyśmy się w Rząsce pod Krakowem, była marzeniem mojego męża. Piękna rudo-złota, młoda z pomarszczonym nosem, trzynasta w miocie , nosiła pomarańczową kokardkę na szyi.
u artura na kolanach

I jak normalna kobieta ma to znieść. Na złość mojemu mężowi i z miłości do utraconego niedawno kota o imieniu Beton, zakochałam się więc w kocie Liberiuszu. Nie zmieniło to faktu, że mój mąż wybrał rudą.
Cóż, czasami trzeba przegrywać.
Wkrótce jednak , zrozumiałam uzależnienie mojego Artura. Cudeńko, które jest właściwie bezbronne, jadące na moich kolanach do Łodzi podbiło również moje serce.

Nie wiem, czy tego nie żałuję. Stało się. Ta gwiazda zawładnęła naszym domem. Ale jest piękna, cudowna, kochana, i jeśli ktoś nie mówi tak o swoim psie to się dziwię.

Juzia jest indywidualistką , jak każdy RR, ale to właśnie w niej jest pociągające. My kobiety lubimy zdrową rywalizację, a te kobiety, które doceniają piękno wiedzą, że z piękną damą RR przegrają, ale o tym dalej w garelii……


Miał być jamnik a jest RR. Co takiego się stało?

One są tak piękne i tak zaborcze, że spróbuj nie myśleć , że twoim kolejnym domownikiem stanie się RR . Podejmując jednak taką decyzję zastanów się dobrze i nie kieruj się snobizmem tylko sercem. On i tak będzie górą. A ta góra oznacza spanie w łóżku, żebranie przy każdym posiłku, dużo miłości w zamian za drobne sprawy i przede wszystkim ekspresję min, cudownych gestów i tego co człowiek pragnie najbardziej - przyjaciela całej rodziny, którego nikt z domowników nie omieszka pocałować i pogłaskać na powitanie nowego dnia.

kwiecień 2006